środa, 29 lipca 2015

Promise



Hej Kochani!


Ho ho ho to już jest drugi post! Dziękuję każdemu kto tu do tej pory zaglądnął lub skomentował, niech wie, że szczerzę się teraz jak głupia do ekranu :) Przechodząc do tytułu posta chciałam sobie wypisać taki mały dekalog. Moje święte zasady, których będę się trzymała na dobre i na złe:

1. Pisać regularnie [co 2-3 dni]
    Chyba każda blogerka/każdy bloger 

    wie jak bywa z tą reguralnością. Są 
    wzloty i upadki.


2. Czytać i komentować co najmniej 3 
    posty dziennie
    Wiem jak głupi komentarz może    
    zmienić humor o 180 stopni.

3. Przed opublikowaniem posta 

    zastanowić się 10 razy
    Żeby potem nie pluć sobie w brodę


4. Kombinować z wyglądem bloga
    Bo tak jest ciekawiej.


5. Dziękować za każdy komentarz
    Nie ważne czy za pomocą 
    <odpowiedz> czy słowami do ludu w 
    następnym poście.


6. Otworzyć dla Was social media
    Z własnego doświadczenia wiem, że 
    każdy chce poznać blogerkę troszkę
    "od kuchni".


7. Nie bać się próbować nowych seri, 

    tagów, postów
    Najwyżej będę miała się z czego 
    śmiać.


8. Brać udział w konkursach
    Nie można się wiecznie lenić.


9. Organizować konkursy dla Was
    Dlaczego nie?


10.Pamiętać o Was
    Bo wy dokładacie cegiełki do tego
    wszystkiego.





Przepraszam Was, ale co najmniej do połowy sierpnia jestem poza domem dlatego nie możecie liczyć na żadne porządniejsza zdjęcia. Do tego czasu czekają Was
a) zwykłe samojebki
b) przypadkowe zdjęcie różnych rzeczy
c) zdjęcia ze snapchat'a 

Obiecuję, że jak tylko nabędę trochę "poważniejszych" zdjęć zaktualizuje posty :)

Trzymajcie się ciepło
Julka.bb


poniedziałek, 27 lipca 2015

Jak to się zaczęło?

Na początku to miała być dodatkowa praca na informatykę. Cały czas pamiętam jak w stresie błagałam szkolnego informatyka o jakąś pracę dodatkową. Nie oczarowała go moja historia o konwertowaniu <czy co to się robi> dzwonków na Iphona, a ja po prostu musiałam mieć tą piątkę. Byłam u niego, błagałam, prosiłam, marudziłam, aż w końcu uległ i zapytał się mnie co ja mogę takiego zrobić? Ja biedne zestresowane dziecko, narażone na przegrzanie mózgu z powodu upalnego czerwca doznałam chwilowego zaćmienia umysłu. Mówiłam to co mi ślina na język przyniosła. ''Mogę założyć bloga!'' ot co. Obserwowałam dużo blogów nawet kilka razu zdarzyło mi się przeczytać posty typu ''Desing bloga DIY'' więc czemu nie? Wtedy wydawało się to bardzo logiczne wyjście. Szkoda, że tylko wtedy...On się zgodził i dał mi 1 dzień. Taaaa, bo ja w 1 dzień cuda wyczaruję. Wróciłam do domu i zabrałam się do pracy. Czytałam, testowałam, szukałam. Tonęłam w kodach CSS, a zdjęcia do nagłówka do dzisiaj nawiedzają mnie w najgorszych koszmarach. Ale udało się. Rano przybiegłam do szkoły <czyt. mama mnie podwiozła>  całą w podskokach z własnym blogiem. Jeszcze na historii dodawałam podkreślenie tytułu posta hahaha. Ale udało się. Dostałam 5. Co miałam zrobić z tym nieszczęsnym blogiem? Oto jestem :)