sobota, 29 sierpnia 2015

Kłaki, świeczniki i kalorie czyli jak przetrwać spotkanie rodzinne?

Heeeej!

Jak żyjecie Kochani? Ja generalnie dobrze się trzymam :) <pozdrawiam tatę mojej M!>

Dziś ma dla Was szybki poradnik w, którym dowiecie się jak przetrwać okropnie długie spotkania rodzinne na, których nuda to najpopularniejszy gość. Przynajmniej dla mnie, osobnika, którego najmniejszy dystans wiekowy do jakiejkolwiek osoby wnosi minimum 20 lat. Tak wiem, urodziłam się ni w gruszkę ni w pietruszkę :x


1. Tak, więc takie spotkanie to idealna okazja do nażarcia się jak dzika świnia, która przeżyła epokę lodowcową, czemu nie?

2. Kolejnym idealnym punktem wieczoru <lub popołudnia> jest okazja do wypicia kawy! Niby taka prosta sprawa, ale ja niestety mam absolutny, nienaruszalny i nie do złamania zakaz picia kofeiny w tym wypadku. Ale jak jest się praktycznie samym z jedynym towarzyszem w postaci zawsze wiernego świecznika świecznikiem, można się przecież skusić :)



3. Tak więc, czy ty też nigdy nie masz czasu/okazji/sprzętu do zrobienia czegoś porządnego ze swoimi kłakami? Tak zjazd to idealna okazji! Przecież nic się nie stanie jak znikniesz na minutkę/dziesięć minutek/godzinkę/dwie, prawda?

4. Jeden z moich ulubionych punktów, czyli towarzystwo! Jeżeli każdy dorosły patrzy na Ciebie jak na wypierdek mamuta, dzieci się Ciebie boją, a kelnerka nagle schodzi ze zmiany, możesz mieć też innych towarzyszy! Puste krzesło idealnie przytula, świecznik Cię wysłucha, a ściana poodbija balona :)




5. Takie 12 godzin to idealna okazja na rewię mody! Nie przejmuj się, nikt nie zauważy czy masz na sobie sukienkę od Diora czy kostium kąpielowy z wyprzedaży w chińskim! :'(

6. Ruch, ruch i jeszcze raz ruch! Przecież gdzieś trzeba spalić ten pierdyliard kalorii! To, że wiocha w, której jesteś nie ma nawet chodnika to nic! Zawsze można poobcować z lokalnymi krowami..



7. Jak już napoisz się hektolitrami kawy czy innego moczopędnego płynu gwarantuję Ci, że pobijesz swój rekord prędkości w biegu do toalety przy okazji gubiąc się tysiąc w zaułkach hotelu! W końcu znaki już wyszły z mody, prwda?

8. Jak już jesteś w tej toalecie to czemu by nie popindżyć się przed lustrem? :)


9. Możesz pograć w taką fajną grę, oceniasz cały skłąd imprezy <uczestników> w kategoriach: humor, taniec, wygląd i chyba tyle. Potem liczysz punkty, wybierasz zwycięzce i to tyle! Koniecznie idź do króla/królowej i pogratuluj mu/jej wygranej! Nie zapomnij wspomnieć jak bardzo się cieszysz, że wziął udział w konkursie i odejdź bez słowa! Satysfakcja gwarantowana!

10. Zawsze się uśmiechaj i przytakuj, nie ważne czy mówią do Ciebie po chińsku czy arabsku, ty i tak zawsze wiesz o co chodzi!







+
To jest poradnik, a nie gwarantownik braku uszczerbku na zdrowiu psychicznym lub fizycznym

To by było na tyle, mam nadzieję, że uratowałam tyłek choć jednemu nieszczęśnikowi! Proszę potraktować ten post z dystansem :)

Które kłaki lepsze? Proste czy kręcone? :)

+++ Dlaczego na początku posta jest taka biała dziura?! Pomoże ktoś?! :'(

Niepokonana przez nudę 
Julka.bb

środa, 26 sierpnia 2015

Mówcie na mnie Hazel Grace Lancaster czyli Holandia #2

Czołem cześć!

Dzisiaj ma dla Was kontynuację mojej przygody z trepami, rowerami i nazwami brzmiącymi jak kichnięcie :)

Tak więc cały kolejny dzień spędziliśmy w Amsterdamie. Wjeżdżamy sobie spokojnie do miasta, jak cywilizowani ludzie krążymy uliczkami, podziwiamy widoki, oddychamy amsterdamskim powietrzem, i szukamy miejsca parkingowego. Jedna uliczka, druga, ósma, trzydziesta czwarta, a jak miejsca nie było tak nie było. Wszyscy nos przyklejone do szyb i szukamy tego jedynego, aż w końcu ni z gruszki, ni z pietruszki materializuje się przed nami. Więc zadowoleni ze swojego szczęścia wysiedliśmy, poszliśmy do parkomitera i kolejna zagadka jak go użyć? Szerlock'u czemuś nas opuścił? 

Gdy w końcu rozgryźliśmy to ustrojstwo, odwracamy się, a za nami muzeum Vincent'a Van Gogh'a! Co prawda kolejka mająca 09631252850274 kilometrów ciągnęła się kilometrami, ale my wielce znani towarzysze sztuki mielibyśmy opuścić taką atrakcję? Tak, więc ustawiwszy się w kolejce pomiędzy Niemką, a Japończykiem staliśmy. I staliśmy. A i jeszcze staliśmy. Wtedy właśnie przez niebiosa, niczym wybawiciel z opresji, została mi zesłana cudowna myśl o spacerze. Tak więc trafiłam na placyk pełen ślicznych króliczków. Jak na łące :')


















Czyż one nie są piękne?

Tak więc potem musiałam z bólem serca wrócić do kolejki, gdzie grałam w świetną grę i oceniałam stroje ludzi <nie oceniaj ludzi po wyglądzie, taki wiem mamo/tato>. Zdecydowanie, bez pretensjonalnie, jednogłośnie, bez apelacyjnie, od razu wygrała Niemka stojąca przede mną :)

W muzeum naobcowałam się ze sztuką, pozachwycałam, podziwiałam jak to zwykle bywa. Oczywiście ja to ja i nie mogłam wyjść z pustymi rękami, dlatego wsparłam narodową gospodarkę kupując śliczną torbę, której zdjęcia oczywiście nie mam :x Jednak, gdy moi rodzice tylko weszli do sklepiku od razu zapragnęli mieć obraz. Tym o to sposobem napędziliśmy niderlandzką gospodarkę!





Napełnieni duchem sztuki, poszliśmy po prostu na miasto. Muszę przyznać, że Amsterdam to jedne z najpiękniejszych miast w Europie. Pełno w nim wąskich uliczek, klimatycznych kanajpek, lokalnych sklepów, kwiatów, rowerzystów, bogato zdobionych lokali 18+, legalnych (!) narkotyków, mostów i przede wszystkim masa kanałów. Jak w Wenecji :')








Gdy tylko zobaczyłam tą ławkę, pierwsze co pomyślałam to "Gwiazd naszych wina" :) Nie wiem, dlaczego, najwidoczniej mój mózg ma wredne skłonności to podsyłania mi smutnych historii, kiedy mam tak wspaniały humor :')





















Szybki obiad zjedliśmy gdzie....
We włoskiej kanajpce!
Mam się śmiać czy płakać?

Potem sruu autostradą do wschodnich sąsiadów :)

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam tekstem i pierdyliardem zdjęć!

Aka Hazel Grace Lancatser
Julka.bb