niedziela, 3 kwietnia 2016

California #1




Heloł :)
Polecam włączyć muzykę!

Mimo, że minęło trochę czasu od #Ferie2016  (według mojej M lepiej późno niż wcale) to dziś proszę Państwa, przedstawiam Państwu Californię!

Ostatnie tygodnie lutego spędziłam cholerne 15h lotu za oceanem. Dokładnie od 19.02 oddychałam californijskim powietrzem. Jak było? Cudownie. Tak jednym słowem.

Mimo, że cały tydzień spędziłam tylko w Los Angeles to z ręką na sercu mówię, że to za mało.  Co prawda zdążyłam po przechadzać się po molo w Santa Monica, nastać się w korkach (na ośmio-pasmowych!!) autostradach, pooglądać bezdomnych na ulicy, postawić stopę na gwiazadach w Hollywood, poczuć klimat Californi, wykąpać się w Pacyfiku, odwiedzić Malibu, (przepraszam, ale) ponudzić się w Disneylandzie, poczuć się jak "Żona Hollywod'' w Beverly Hills, popatrzeć na prawie, że zaminowane posesje gwiazd, trafić na amerykańską prerie i stanąć na Venice Beach to i tak jest to stanowczo za mało.

Fotorelację mam naprawdę bardzo bogatą, ale i słówek kilka też dorzucę. Pierwszy dzień to Santa Monica, cudowne molo, park rozrywki, zakupy na głównej ulicy SM. Powiem szczerze, że mimo wiecznych chmur, to miejsce mnie urzekło. Było tam dokładnie tak jak wyobrażałam sobie Cali. Szeroka plaża, tłumy turystów i wiecznie wyluzowani, popisujący się amerykanie. Wieczorem obowiązkowy punkt programu czyli Hollywood Walk Of Fame = Aleja Gwiazd. Miejsce mimo, że w całości nastawione na turystów i tak ma swój artystyczny klimat.

Drugi dzień, kierunek San Diego. Tylko, że może jeśli wcześniej czytaliście coś o mojej (naszej) wyprawie do Holandii, to wiecie, że moja rodzina do zorganizowanych nie należy. Mimo, że w samym San Diego byliśmy 1,5h (do tego padła mi bateria w aparacie) to nadpacyficzna ponad pięciogodzinna droga tam (autostradą byłaby 1h, ale bez takich widoków) całkowicie skradła mi serce. Uwielbiam.

O kolejnych dniach napiszę w następnej notce i kolejnej i kolejnej :)
Obejrzyjcie sobie zdjęcia, mimo, że nawet w 0,001 nie oddają klimatu tego miejsca!

Zakochana w Californi 
Julka.bb




























































zdjęcia: Nikon d5200 | iPhone6
1dzień: bluza lotnisko JFK New York | shorty h&m | klapki Birkenstock | okulary Vans
2dzień: sukienka Zara | klapki Birkenstock | okulary Vans

11 komentarzy:

  1. Aaaa, jak tam przepięknie! Uwielbiam takie widoki, palmy, plaże, światła miast. Zazdroszczę i czekam na następne posty :)
    Pozdrawiam
    Mój blog-klik ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Musiało być cudownie, swietna fotorelacja
    Pozdrawiam,Madda
    blog ->klik

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez tak chce ...
    Super zdjęcia , zazdroszczę ;)
    Pozdrawiam!
    http://fanofbooks7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Super zdjęcia!
    Zazdroszczę Ci trochę :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Zazdroszczę wyjazdu. Cudowne zdjęcia ! :)
    anonimoowax.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Super tam było bo widać na zdjeciach :)

    OFFICIAL PATTY (klik)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ Ci zazdroszczę! Cudowny klimat, sama kiedyś tam na pewno będę :)

    Buziaki ♥
    KWITNĄCA PRZESTRZEŃ - ZAPRASZAM

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale cudowniee! Ogromnie zazdroszczę, musiało być wspaniale! :D

    Buziaki :* ZYCIEDLAPASJI

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post i przepiękne zdjęcia

    Pozdrawiam Wiktoria z bloga Book Written Rose. Zapraszam ❤

    OdpowiedzUsuń