środa, 10 sierpnia 2016

Anonimowe: hit czy kit?

Hejka Naklejka

Pozwolicie, że nie będę przynudzać i zajmować Wam czasu na wstępie, bo w tym poście jeszcze dłuuuga droga przed Wami. Czas ucieka, zegar tyka, świat się kręci, a ja nie pozwolę Wam marnować każdej złotodajnej chwili wakacji, więc czytajcie szubciutko, a potem proszę natychmiast korzystać z wolności!




Etap1: Niczym zwykły śmiertelnik wchodzisz sobie na fb. Podpierając ręką brodę pozwalasz swojemu palcu sunąć z góry na dół zatracjąc się w tysiącach nowych postów, chociaż twoja twarz i tak nie przejawia nawet kszty zainteresowania. Powatarza się codzienna regułka: X zmieniła zdjęcie profilowe, Y udostępnił link, Z ma urodziny i można dalej tak wyliczać czekając aż rzuci się na mnie hiena komentarzy twierdząc, że ich niebieskie życie jest interesujące. Wracając do tematu znowu pojawia się X. Skomentowała coś. Wpis. Dość długi wpis, a pod nim link do jakiejś strony. Czy zakapturzona postać bez twarzy to bardzo zachęcający obrazek do odwiedzenia strony ''anonimowe''? Z czystej, znanej ludzkiemu gatunkowi ciekawości czytasz jak się okazuje wyznanie jakiegoś anonima i nieświadomie uśmiechasz się do ekranu. Śmieszne.

Etap2: Dni mijają, a Ty już kolejny raz spotykasz się z kolejnymi wyznaniai, które mówiąc wprost Cię wciągnęły.  W końcu decydujesz się na ten krok i pełen/pełna odwagi, nie wachając się przed konswekwencjami klikasz przycisk obserwuj. Od teraz już żadna historia ci nie umknie. Oczy ci się świecą, ślinka cieknie, zacierasz ręce i nie możesz usiedzień w miejscu na samą myśl o kolejnej porcji wyznań. Przestudiowałeś już całą tablicę, a teraz cały czas odświeżasz stronę, aby tylko dostać więcje. Wciągnąłeś/aś się.

Etap3: Jesteś w tym już za daleko. Facebook Ci nie wystarcza. Postanawiasz złamać kolejną barierę i przenosisz się na anonimowe.pl. Eksplozja radości i fajerwerki szczęścia ogarniają Twoje serce wyśpiewującye hymn "miłość rośnie wokół nas" na widok wielu, wielu nieopublikowanych i zaszytych na głównej wyznań.

Etap4: To już jest jak narkotyk. W momencie gdy z głównej przenosisz się w poczekalnię możesz zrpbić tylko jedno. Przypiąć sobie na czoło kartkę "uzależniona", ale od anonimowych :)

Mówiąc wprost HIT!
Jeżeli ktoś nie zroumiał przeliteruję H-I-T. H jak histeria, I jak internet, A jak amarantus

Przyznaje się. Kocham anonimowe.

Strona pewnie znana Wam nie od dziś, ale godna tytułu kolorowych serduszek. Jest różnordonie. Raz smutno, współczująco, radośnie, źle, miło, wesoło, zaskakująco, głupio wstydliwie, ale anonimowo. Tym którzy wyzanań nie znają (o ile to możliwe) polecam bardzo, bardzo, bardzo. Na poprawę humoru, na rozluźnienie się po cięzkim dniu, na zwykłą rozrywkę, na otarcie łez po zgubieniu rozświetlacza, na zabicie nudy na godzinie z wychowawcą czy nawet na złagodzenie bólu przedokresowego :)

Czy tylko ja ich uwielbiam?
Julka

















(uwaga! post zawiera lokowanie strony anonimowe.pl, która nie należy do mnie!)


21 komentarzy:

  1. Pierwszy raz spotykam się z tą stroną :)

    Zapraszam do wspólnej obserwacji :)
    http://theloth.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię tę stronę, ale wydaję mi się, że kiedy historie na niej były lepsze ;)
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię czytać takie historie, ale nie można przesadzać. :)

    Pozdrawiam :*
    NOWY POST na zone-of-smile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakochałam się w Twoim stylu pisania *-* Jest tak luźno, a zarazem poważnie - gratuluję z całego serduszka♥ Nie czytałam wszystkich historii, która tutaj dodałaś, ale ta z dyrektorem mnie rozśmieszyła c: Wielkie dzięki, że prowadzisz tego bloga - obserwuję, dodaję do zakładek i wszystko inne żeby Cie czytać, czytać i czytać .. pierwszy raz chyba zdarza mi się, że jakiś blog tak przypadł mi do gustu. Oby tak dalej :*
    Całusy ♥
    vatacukrowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz wiedzę tę stronę i się megaaa wciągnęłam. Jest superrr. Teraz chyba przesiedzę nad tym całą noc hahah.
    Pozdrawiam
    Mój blog KLIK

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że tez to czytam i bardzo lubie tą stronę. Śmieszne historie tam są i zawsze można sobie poprawić tym humor. Pamiętam, że właśnie czytałam o tym chłopaku bez ręki. Jejuu.. właśnie ta historia mnie najbardziej wtedy rozśmieszyła. Choć przyznam, że nie do końca jestem pewna czy są to prawdziwe historie.
    pozdrawiam xx
    in-the-white.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o niej, ale ja uzależniona jestem od ''Wyznajemy'' ;D
    Be Beauty (klik) Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurcze, nie spodziewałam się, że kiedyś zobaczę post o anonimowych. Też bardzo lubię na nie wchodzić, ale nie wchodzę codziennie, czy co tydzień, tylko co jakiś czas. Jak sama napisałaś, anonimowe są, jak narkotyk, więc jak się siądzie, to trudno odlepić oczy od ekranu. Dlatego, jak wspomniałam, lepiej zaglądać dawkowo. :D

    Pozdrawiam! :)
    http://annie-kathe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zobaczyłam Anonimowe po raz pierwszy to siedziałam z bitą godzinę przeglądając wyznania i były naprawdę niezłe. Teraz już nie są tak dobre i często wymyślone, tylko na potrzeby tej stronki :/

    Polne-Maki, zapraszam. (W.)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy jest ze mną źle jeśli nie znałam tej strony?
    Takie historyjki są dobre do poczytania na rozluźnienie raz na tydzień, ale ogólnie to jak mam wybierać pomiędzy pustymi godzinami tam, a poczytaniem książki to wybiorę to drugie ^^

    Pozdrawiam
    VIOLET END

    OdpowiedzUsuń
  11. Widziałam parę razy reklamy tej strony, ale nigdy nie poświęciłam jej dłuższej chwili.
    Obserwuję! Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  12. This is so inspiring! I love the post:)

    irenethayer.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha, nie znałam tej strony!

    Zapraszam na nowy wpis! Daj znać w komentarzu jak Ci się podoba! :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<



    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie byłam na tej stronie, ale czasami czytałam takie wyznania na fp "wyznajemy".
    Pozdrawiam, Natalia

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie to czasem przeraża, że ktoś napisze jakąś nie do końca najbardziej pozytywną historię ze swojego życia, a ja zamiast mu współczuć, śmieję się jak głupia. :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytam te historie jedynie wtedy, gdy mi ktoś znajomy prześle lub gdy mi wyskoczą na FB. Niektóre są faktycznie śmieszne i trudno się nie uśmiechnąć ;) Choć czasami współczuję niektórym ludziom, że takie coś ich spotkało.

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha, zgadzam się, że to narkotyk :D. I mimo, że czasami nie mogę uwierzyć, jak można pisać coś takiego to nadal to czytam :D. Oczywiście często spotykam się z naprawdę dobrymi historiami :)
    Zapraszam do mnie - KLIK :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakoś nie kręci mnie czytanie i upajanie się historyjkami innych :) Wolę swoje życie:)

    Turkusowa Sowa

    OdpowiedzUsuń
  19. Wydaję się fajna ta strona :D
    http://treamicii.blogspot.com/2016/08/ostatni-tydzien.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytam często w pracy, jak nie mam co robić ;)
    Pozdrawiam,
    normxcore

    OdpowiedzUsuń